czwartek, 25 lutego 2016

Taki info-post

W wielu postach pisałam już, że zaskakuje mnie wzrost liczby wyświetleń bloga, mimo moich długich nieobecności. Już nie raz obiecywałam też, że nie będę tak znikać... Czasem jednak obiecujemy coś czego nie możemy spełnić. To głupie, ale tak było i tym razem. Mimo, że nie widać tu mojej zbytniej aktywności - często rozmyślałam o tym co mogę zrobić... Rozważyłam też opcję zakończenia pracy z blogiem. No niestety chyba wkrótce się na to zdecyduję, ewentualnie mogę dostać "zastrzyku motywacji" i wrócić do częstego pisania postów. Rzecz jasna jest to raczej mało prawdopodobne (aczkolwiek możliwe) ponieważ im dalej wchodzimy w życie tym więcej mamy problemów i obowiązków, a i w szkole nie ma lekko. Jednak żeby nie było, że wszystko zostawiam w nieładzie opiszę kilka sytuacji które są wg mnie najbardziej warte uwagi patrząc na cały miesiąc.

Po 1:
Narty - coroczny wyjazd do Puław Górnych na stok "Kiczera Ski" tym razem pozytywnie mnie zaskoczył. Był to moim skromnym zdaniem najlepszy z takich wyjazdów i zasługuje na wyróżnienie. Ogółem na nartach było 30 osób, a to dość dużo w porównaniu z ostatnimi laty. W tym 10 osób było uczniami z gimby (1gim: Wiktoria, ja, Maciek i Konrad ; 2 gim: Paweł i Michał ; 3 gim: Marcin, Dawid, Mateusz i Szymek). W sumie damska część gimnazjum była reprezentowana przeze mnie i Wiki z mojej klasy. Ta okoliczność nie popsuła jednak wrażeń późniejszej jazdy. Jeździliśmy na stoku głównym. Oczywiście gimnazjaliści nie mieli instruktora więc wszyscy trzymaliśmy się razem. Jak się okazało niektóre osoby z grupy miały pierwszy raz narty na nogach... Tym bardziej było wesoło. Ja na nartach byłam po raz 3 i przyznaję się - mi też nie brakowało wypadków. Przy przedostatnim zjeździe zdecydowałam się iść na wyciąg krzesełkowy zamiast talerzykowego i tym samym wjeżdżając na wyższą i bardziej stromą część stoku. Udało się cudem zjechać bez szwanku z tamtego punktu. Dziękuję również Kuku, która zgodziła się wtedy ze mną zjechać - bez niej bałabym się nawet wsiąść na wyciąg. Ten dzień mogę zaliczyć do najlepszych i najbardziej udanych, przebił nawet koncert Bednarka. Podziękowania należą się również osobom, które przechodziły ze mną te wszystkie upadki, bo to one zaliczyły się najbardziej do mojego świetnego humoru i śmiechu przy zaliczaniu gleb. Określając to wszystko jednym słowem: było zajebiście! 
Po 2:
Wreszcie zaczęły się ferie u nas w podkarpackim. Mamy w końcu chwilę wytchnienia od nauki, chociaż mija ona okropnie szybko. Po feriach mamy przerabiać "Romeo i Julię" na polskim co sprawia że mój grafik na ten tydzień jest dość napięty - spotkania ze znajomymi, oglądanie odcinków serialów "Tancerze" (oglądam online, bo ten serial znalazłam niedawno i przypadł mi do gustu) i "Przyjaciółki" (jestem w trzecim sezonie, podczas gdy w tv idzie bodajże 6), do tego chcę jeszcze przeczytać kilka książek i już nie wyrabiam bo czytam 4 na raz xD W pierwszym tygodniu przez 4 dni miałam wolną chatę (Mama z bratem w szpitalu). Sama sobie rządziłam i przyznam że mi się podobało.

Została do omówienia tylko kwestia powodów usunięcia bloga, a właściwie oficjalne zakończenie dodawania postów (Blog jest jak pamiętnik i nie chcę "wyrywać"z niego postów pełnych wspomnień). Głównym powodem takiego działania jest dorastanie - bloga założyłam jako zaledwie 11-latka. Mój styl pisania uległ jak widać dużej zmianie, ale zawdzięczam dzięki temu nauczenie się logicznego układania zdań, gramatyki i wgl wykształciłam "moje ja" w pisaniu. Oczywiście w temat mojego dorastania nie wchodzi tylko styl pisania, ale także to, że więcej czasu muszę poświęcić innym sprawom. Nie dam rady dalej prowadzić bloga, przykro mi. Zostało na nim opublikowanych łącznie z tym 120 postów. Tak, wiem że niewiele jak na 2 lata prowadzenia. W krótkim czasie możecie się spodziewać jeszcze jednego wpisu z oficjalnym zakończeniem działalności i pożegnaniem. Przepraszam jeśli was zawiodłam...