środa, 2 września 2015

Wywiady z Mendami K i W

K i W trochę mi brzmi jak Kiwi albo Kawa, ale chodzi mi głównie o to, że spiszę tu wywiady z dwoma "Mendami Podkarpackimi" - Mendą K - Klockiem (Karoliną) i Mendą W -Wiktorią (Dziutką/Wickiem xd)

Wywiad z Klockiem:

1. Jaka czekolada była najsmaczniejszą jaką jadłaś? xd

wedel karmelowa z orzechami

2. Na jaki profil zamierzasz pójść do liceum/technikum?

nie wiem jeśli jest taki to fotografia albo projektowanie czy architektura nie znam się XD

3. Ulubiony Film?

trudny wybór ,, próba ognia"

4. Jaka była dziś najokropniejsza lekcja w szkole?

hmmm religia bo ksiądz jest niemiły :c   ......  czekaj film to "próba OGNIOWA"

5. Kim Klocek bd w przyszłości? 

planowałam zostać przedszkolanką ale jeszcze nie jestem pewna

(- Interesujące....) 

- taa małe dzieci szybko się do mnie przywiązują

Dziutka:

1. Co miałaś dziś na śniadanie?

Nie jadam śniadania

2. Co robisz żeby się nie nudzić?

- Śpiewam : MIŁOŚĆ ROSNIE WOKÓŁ NAAAS W SPOKOJNA JASNĄ NOC NARESZCIE ŚWIAT ZACZYNA W ZGIDZIE ŻYĆ MAGICZNA CZUJĄC MOOC

 3. Z czym jesz naleśniki?

Z serkiem homogenizowanym

4. Ulubiony film? (pytanie jak od Klocka, ale warte zadania)

- Rok Pierwszy

5. A teraz szczerze... Pepsi czy Cola?

- Cola bo są tam fajne napiski


To już Koniec Mendowatych wywiadów, do zobaczyska
PS. W gimbazie jest zajebiście!

Nuta Na Dziś:


wtorek, 1 września 2015

"Przygoda" na chrzcinach i adijos Wakacjos ;(

Przygodę miałam jeszcze w sobotę, ale warto wspomnieć, zwłaszcza dlatego, że będzie mnie ona dręczyć przez kolejne dwa.... miesiące Nie owijam w bawełnę i przechodzę do sedna - po chrzcinach mojej kuzynki Lenki z Jasła, pojechaliśmy do restauracji na poczęstunek. Wszyscy wchodzili do środka, a ja wróciłam się jeszcze po telefon do auta. Miałam na sobie koturny, które były bardzo niskie (jakieś 2cm) ale za to meeega wąskie i krzywo mi się stanęło, gdy byłam na parkingu. Doszłam do samochodu i...bam! Film się urwał. Całe szczęście, że jeden z moich wujków wracał też po coś i w porę mnie złapał. Chwilkę później (a przynajmniej mi się zdaje że to była chwilka) otworzyłam na kilka sekund oczy i widziałam, że niesie mnie trzech innych wujków, ale nawet nie rozpoznałam który jest którym. Wtedy znowu straciłam przytomność. Gdy się ocknęłam siedziałam na krześle przed restauracją z okładem na karku, a wokół mnie wszyscy goście, kelnerka i właściciel lokalu Nie mogłam wstać, bo okropnie bolała mnie kostka w lewej nodze. Niektórzy uznali, że nic mi nie będzie, ale moja mama i tak wzięła mnie na izbę przyjęć w Jaśle. Tam lekarz wysłał mnie na prześwietlenie, a następnie powiedział, że jest to skręcenie stawu skokowego (kostki) i przerwanie ścięgna. Założyli mi szynę/ gips i zapisali zastrzyki Mam to nosić do 2 tygodni, ale muszę się zwalniać z W-F przez 2 miesiące dopóki kostka nie wydobrzeje

Dziś obchodzimy za to rocznicę.... corocznej śmierci wakacji. Dziś i tak przez (aż) 10 miesięcy ... A przede mną - gimba No cóż, przynajmniej tyle dobrego, że książki mamy darmowe... i że jeszcze ich nie przysłali   A teraz w imieniu wszystkich, którzy wraz ze mną trwają w żałobie za wakacjami, uroczyście żegnam lato Adijos Wakacjos! 




Nuta Na Dziś: