czwartek, 30 października 2014

Konkursy przedmiotowe

W tym roku brałam udział w 3 konkursach przedmiotowych:
- z Matmy
- z Przyrody
- z Polskiego.
Termin matematycznego był pierwszy. Udział brali Ania, Maciek, Karolina, Konrad (13), Wiktoria i ja. Ja strasznie przejęłam się czasem i nie mogłam się skupić zbyt dobrze na teście. Jestem strasznie tym załamana i żałuję, że tak źle (bo na pewno źle) mi wyszło z takiego prostego przedmiotu. Następny był konkurs z przyrody. Na tym denerwowałam się dużo, dużo mniej, bo pisałam w zeszłym roku i wiedziałam jak mniej-więcej to będzie wyglądało. Napisaliśmy to duuużo lepiej bo... przeszliśmy do II etapu!!! Jedziemy do Krosna, a dziś pojawił się termin - 4 grudnia. Przeszliśmy wszyscy i Kari, i Maciek, i Ania, i Kuku, i ja. Miałam 48/54 pkt. Strasznie się cieszę, ale równocześnie boję, choć właściwie nie potrafię określić czego. Na konkursie z polskiego byłam jeszcze chora i sama nie pamiętam czy się denerwowałam czy nie. Nie przewidywałam jednak, że zdobędę aż 25/39 pkt. Najwięcej miała Natalia z klasy V, bo 29/39. Oto adres jej bloga:

http://na-ta-lka.blogspot.com/

Jest super! Bardzo polecam! Może pisze nawet lepiej ode mnie? :) Dziś pisaliśmy nasz pierwszy próbny - z matemy. Miałam 17/19 pkt, czyli 5. Teraz próbne będziemy mieli co miesiąc, a od stycznia- co tydzień.

O przeziębieniu i nie tylko...

Marla mnie chyba zaraziła - W sobotę (18.10) dostałam gorączki i bolała mnie głowa. Normalnie cały dzień byłam słaba i w następne dni dochodziło tylko więcej. Niedziela - doszedł katar. Poniedziałek- silniejsze było to co w niedzielę. Chciałam iść do szkoły, ale gorączka mnie zatrzymała. Wtorek - też musiałam w domu zostać, a do przeziębienia dołączył kaszel i ból gardła. W środę już byłam w szkole i zaraz tego samego dnia pisałam konkurs z polskiego, ale o konkursach przedmiotowych w następnym poście. W czwartek jechaliśmy do Brzozowa  (do muzeum i na teatrzyk pt. "Tajemniczy Ogród"), a w piątek.... hmm - w piątek w sumie nic się nie działo. Mi już katar i kaszel przechodzi, a gorączka minęła jeszcze w tamten wtorek. Nie - zaraz, zaraz - w zeszły piątek jeśli się nie mylę, pisaliśmy sprawdzian z przyrody i dostałam 5 :D Z matmy pisaliśmy w poniedziałek i dostałam 6 :D :D Ale za to z angielskiego nie odą mi czasowniki nieregularne :P Na przyrodzie zaczynamy dość trudny rozdział - fizykę. Szczerze to jeszcze nie aż takie trudne,  np V= s/t to wzór na prędkość i wiem już jak zamieniać km/h na m/s i odwrotnie. To jest proste, ale trzeba to wszystko zrozumieć i umieć myśleć logicznie (jak w matematyce - trzeba rozumieć znaczenie wzoru np. na pole trapezu, żeby umieć go użyć w praktyce). Na polskim niedawno skończyliśmy przerabiać pierwszą lekturę - "Ten Obcy". Mi ona bardzo przypadła do gustu. Wczoraj (środa, 29.10) odpisywaliśmy na lekcji wychowawczej na list od Natalki. Szkoda, że ona już z nami nie chodzi. Myślę, że w następną sobotę nareszcie będę mogła się do niej wybrać. Nie widziałyśmy się od początku roku. Chciałabym wiedzieć jak się czuje w nowej szkole, mimo, że już nam to opisała w liście. Wczoraj mieliśmy też 2 w-f i na drugim były... skoki przez skrzynkę xD To było przekomiczne ...

Kolejny raz u ortodontki

W czwartek 16 października miałam kolejną wizytę u ortodontki. Wyjechaliśmy dość wcześnie, bo było jeszcze kilka spraw do zrobienia. Ok. 9.30 widziałam nawet panią Iwonę (od matematyki)jak wychodzi z domu. Potem dojechaliśmy do Krosna i tu była pierwsza moja "przygoda". Zajechaliśmy na parking niedaleko cmentarza, gdyż mama chciała zapalić znicza na grobie swojej chrzestnej. Krośnieński cmentarz jest ogromny i w sumie byłam tam pierwszy raz (drugi, jeśli by liczyć wtedy jak miałam 2 latka). Początkowo szukaliśmy kwatery 24 , lecz, jak się okazało - wszystko się pozmieniało i zaczęliśmy szukać "na ślepo". W pewnym momencie uznałam, że dobrze będzie się rozdzielić żeby znaleźć szukany nagrobek, ale nie zrobiłam tak jak pomyślałam. Nagle rozwiązał mi się but. Po zawiązaniu sznurówki okazało się, że mama zniknęła. Szukałam jej na prawie całym cmentarzu. W końcu postanowiłam udać się na parking - było to przecież najlepsze rozwiązanie. Byłam już przy bramie, gdy zobaczyłam, że drzewa mają tabliczki z numerami dawnych kwater. Poszłam szybko szukać "24". Nim się obejrzałam zza rogu wychodzi wkurzona mama. Dostałam ochrzan , tak jak myślałam, ale przyznaję - należało mi się. Pojechałyśmy do babci, do Glinika Polskiego, który jest ok. 12 km od Jasła - miasta gdzie jeżdżę do ortodontki. Po niedługim czasie przyjechała ciocia Bożena. Pierwsze mieliśmy wszyscy jechać z nią, ale wujek Mirek miał naprawiać mamie auto i powiedział,że może nas podwieźć. Uzgodniliśmy, że ja pojadę z ciocią, gdy ta będzie jechać do pracy, a mama i Paweł z wujkiem wcześniej, gdy ten pojedzie po części. Rzeczywiście - zrobiliśmy tak jak było ustalone. Ja z ciocią prawie w Jaśle, a tu sobie przypominam, że aparat położyłam na półce w domu babci, gdy musiałam go zdjąć do jedzenia. No super! do ortodonty bez aparatu i to jeszcze wtedy gdy nie ma kolejki! Wujek z Pawłem już wrócili do Glinika. Mama musiała po nich dzwonić i chwała Bogu, że przywieźli aparat na czas, bo akurat na tą wizytę był bardzo potrzebny. Wujek czekał w aucie. Nie wracał już do domu, gdyż i tak miał po nas przyjechać. Do domu wróciliśmy późno, zadanie odpisywałam od Marleny. Zeszło mi chyba do 21. 30 i do tego jeszcze jakieś1,5 h pakowałam się, kąpałam i ścieliłam łóżko. Ciężki dzień... (Super! 2 posty za nami , czyli jeszcze 2) :D

Po SKS

Hey, pisze dość późno, ale wczoraj i przedwczoraj nie miałam czasu zaglądnąć na bloga. A więc - na SKS idę zazwyczaj z Marleną. Teraz szłam też z Dziutką (Wiktorią z 4 kl) i wstąpiłyśmy do sklepu po kilka rzeczy (m.in. chusteczki i picie). Tym razem nie szłyśmy skrótem koło cmentarza, jak to robiłyśmy zawsze. Gdy byłyśmy niedaleko szkoły Marla popatrzyła na zegarek i było dopiero około ... 14.40. Ta zmiana czasu chyba nam pomieszała w głowach xD Poszłyśmy na plac zabaw. Potem doszły Ania i Karolina i razem już weszłyśmy do budynku szkoły. Po chwili zeszły się Amelka, Emilka, Julka, Anita i Konrad (nr 13 w dzienniku) z  naszej klasy i kilka osób z klas IV i V. Graliśmy w kosza, jak na każdym SKS. Byłam w drużynie Amelki. Po rozegraniu wszystkich meczów trzeba było iść już do domu. Wyszłyśmy z szatni i chyba z 5 minut stałyśmy zastanawiając się, które okno jest od naszej szatni. Z powrotem szłam też z Marleną, ale Dziutka pojechała ze swoim tatą. Po drodze kupiłyśmy petitki na pół, bo miałam jeszcze 1,5 zł. Jadłyśmy przez drogę. Po SKS było oczywiście ciemno na dworze i gdy doszłyśmy do mojego domu Marla poprosiła o kawałek "podprowadzenia". Było już trochę strasznie - wydawało się, że z toi toya coś wyskoczy, a potem, że ktoś wyjdzie z kukurydzy, która rosła niedaleko drogi. Przeszłyśmy tak, że miałyśmy mniej-więcej po równo drogi do naszych domów. Ja w swoim dostałam ochrzan, za to, że wyszłyśmy za wcześnie :P Ok, tego posta już kończę, bo mam do napisania jeszcze 3

piątek, 17 października 2014

Trochę z września...

Hey, no to tak - rok szkolny się zaczął i przybyło trochę pracy. Z mojego ulubionego przedmiotu - matmy<3, gdy pani Iwona poprawiła diagnozę, dowiedziałam się, że dostałam z niej 5 i 1 pkt mi brakło do maxa, i to dlatego, że nie zaznaczyłam odpowiedzi w pytaniu zamkniętym, gdzie ją znałam. Byłam zła sama na siebie przez taki głupi błąd. Z diagnozy z przyrody i polskiego dostałam 4, a z historii ... niestety 3 :( Historia to moja słaba strona. W tym, roku postanowiłam wiele zmienić. Zaczęłam chodzić na SKS-y (w zeszłym roku bałam się na nie chodzić bo myślałam, że chłopaki z obecnej V będą się ze mnie śmiali <<byłam głupia>>) i chodzę też na rzuty. Tak jak już napisałam i tak jak w zeszłym roku - matematyka jest nadal na I miejscu w moim rankingu przedmiotów. Ważyliśmy się w 2 tygodniu września i moja waga i wysokość wynosiły wtedy 59kg i 163cm. Postanowiłam schudnąć i mi się udało, ale o tym napiszę dopiero w poście, który będzie o dotychczasowym październiku.  Siedzę teraz z Konradem (3 nr w dzienniku) :P Do klasy tak jak pisałam kilka miesięcy temu - doszła do nas Iza. Jest bardzo miła i szybko się dopasowała :) Ma nr 6 w dzienniku. Nasz samorząd to:
Przewodniczący - Amelka
Zastępca - Iza
Skarbnik - Karolina
Sekretarz - ja <<znowu>>
 Ja i zespół redakcyjny (Ania, Natalka, Marlena, Karolina, Anita [chciałabym jeszcze Kuku, ale niestety - za dużo :'( ] )   robimy gazetki klasowe. Wychodzą nam bardzo ładne, chociaż moim zdaniem obecna (o jesieni) jest trochę pusta :( Pani Renata (wychowawczyni) mówiła, żeby nie dawać na nią za dużo, bo jest wtedy brzydko, ale jednak wydaje mi się, że teraz jest za dużo wolnego miejsca :/ W tym roku doznałam jak bardzo boli porażka. Dostałam 2 z kartkówki z przyrody :'( Czas jednak leczy rany i z tych najważniejszych rzeczy to już chyba wszystko. Najlepsze, najważniejsze i najśmieszniejsze zostawiłam na oddzielnego, następnego posta ;*

czwartek, 16 października 2014

Lipiec cz. 3 + Sierpień

Siema, nie chce mi się już opisywać dokładnie jak było na tych wakacjach więc w dużym skrócie:

1. Jeszcze w Lipcu:
  Paweł, ja, Bożena i Krzysiek byliśmy w Skalniku.Paweł pod czujnym okiem wujka wypędzał krowy i razem prowadzili traktor. Ja też parę razy się przewiozłam i raz nawet jechałyśmy z ciocią w przyczepie i na łące rozrzucałyśmy razem kije żeby zrobić ogrodzenie. Niestety musieliśmy się zbierać, bo zaczął padać deszcz. Kilka dni minęło i trzeba było wracać do domu :P Pod koniec lipca wujek Lutek zabrał nas na kilka dni do siebie i tam grałam z Michasią (12 lat starsza ode mnie, córka wujka Lutka) w badmintona, a z Dominiką, jego drugą (pierworodną) córką, huśtałyśmy się na huśtawce.Tak dość szybko nam minął lipiec ;3

2. Sierpień:
  Przez pierwsze dni nic specjalnego się nie działo , ale 16 sierpnia wujek Mirek miał wesele, na którym nie mogło nas zabraknąć. Na weselu były też nasze kuzynki - Wiki, Nati i Oliwia. Supcio! Poznałam tam Natalię (z mojego roku), Paulinę (rok starszą), Kamila (rok młodszego), Martynę (nie pamiętam, ale chyba z roku Kamila), Gabrysię (nie wiem ile miała lat,zapomniałam się zapytać) i Kamilę (też nwm ile miała lat), którzy byli z rodziny Agaty (panny młodej). Wesele było w "Zajeździe pod Goleszem" (byłam tam już na weselu cioci Renaty  i Bożeny). Tam jest ślicznie! Sala taneczna ma na jednej ścianie rozległe lustro, sala jadalna też była spora i miała oryginalny wystrój. Na piętrze mieści się hotel, który ma najładniejsze pokoje jakie widziałam, a zwłaszcza pokój nr 2, w którym nad łóżkiem mieścił się wyświetlacz gwieździstego nieba. Za restauracją mieścił się gwóźdź programu - skałki. Graliśmy tam z Natalią, Pauliną, Kamilem, Martyną i Gabrysią w chowanego do 1.00 w nocy!Gralibyśmy duuużo dłużej gdyby nie zgasili świateł. Z resztą- po co mam wszystko opisywać, gdy możecie to wszystko zobaczyć na stronie:

 http://www.zajazdpodgoleszem.pl/

Potem 22 sierpnia miałam do ortodonty, a z kolei kilka dni później byliśmy w Rymanowie po książki do szkoły i w  Rymanowie Zdroju odpocząć jak co roku :) Wakacje się skończyły no i cóż - przyszedł czas szkoły.