piątek, 30 stycznia 2015

Ferie :)))

Tak - mamy wreszcie ferie. W sumie to przez chorobę przedłużyły mi się o tydzień. Mimo to, mam problem. Mianowicie: narty są we wtorek na 8:00, a wcześniej była u mnie Marlena i Karolina z wiadomością, że pani chce zrobić w ten dzień zajęcia z przyrody dla mnie i Maćka o 10:00. Zajęcia mają też być też w czwartek o 13:00 czy jakoś tak, ale co z wtorkiem? Jenyyy codziennie męczę Was moimi głupimi problemami. Ca ja mam robić - chcę jechać do Puław a wypada iść się uczyć :P Że też to musi być tego samego dnia :((( Te ferie jak na razie zapowiadają się pracowicie :3 No nic - nwm co zrobię. Może dacie jakąś radę? Nom, trochę by się przydała >,<

wtorek, 27 stycznia 2015

Nawiedzona szkoła, wygrana, za wcześnie na WDŻ i kilka innych tematów

Zacznijmy od "nawiedzonej szkoły". Więc to tak: w zeszłą środę dziewczyny prawie wszystkie dziewczyny z naszej klasy (oprócz mnie [skręcona kostka], Izy [ręka przytrzaśnięta drzwiami], Oli [pan jej nie wybrał] i Anity [też ręka, ale to już coś na nartach sb zrobiła]) pojechały na zawody do Haczowa. Gdy siedziałyśmy, podczas ich pobytu w gminie, w naszym kibel-klubie, przypomniałyśmy sobie o "horrorze", czyli jak Kuku i Nati odgrywały, że skrzypią w WC drzwi, a potem słychać krzyk i spłuczkę xD Potem Ola mówiła, że jak kiedyś z kimś tam poszły mimo, że nikogo wtedy w ubikacjach nie było - ruszała się klamka. Z kolei czwartaczki opowiadały jak kiedyś Ola i Julka poszły do kibel-klubu, a chwilę potem jak weszły one - nikogo nie było, mimo, iż nikt nie wychodził. Na wychowawczej postanowiliśmy rozebrać choinkę i za zezwoleniem pani poszliśmy po pudło na strych. Drzwi były zamknięte, więc chłopaki poszli po pana woźnego. Olka, po "nawiedzonym WC", bała się tam wejść, ze względu na to, że chłopaki mogliby zamknąć nam drzwi. Czekałyśmy jednak na nich daremnie, a pan woźny sam przyniósł nam klucz. Szukaliśmy naszego pudła, ale oczywiście go nie było :P Super (sarkazm) - najpierw giną ręcznie malowane bombki, a teraz pudło. No cóż, wzięłyśmy co było i poszłyśmy do klasę. Chłopaków spotkaliśmy dopiero, gdy schodziliśmy ze strychu na pierwsze piętro. Jak mieliśmy już zacząć składać do pudła ozdoby, zobaczyliśmy dziewczyny uradowane i z daleka krzyczące "Wygrałyśmy! Wygrałyśmy z Haczowem!!!". To naprawdę coś. Nasza podstawówka nie wygrała jeszcze z podstawówką z gminy i na serio było się czym chwalić! W czwartek za to inna historia. Myślałam, że WDŻ jest dla dziewczyn i poszłam na 8:00. Tymczasem okazało się, że mają go chłopaki i ja, Ania, Emi, Amelka, Ania, Nati i Wiki, siedziałyśmy przez tą lekcją w kibel-klubie, aby pani nie kazała nam przyjść na WDŻ chłopaków. Przed lekcją Maciek spytał "Co by było jakbyśmy wam zepsuli klamkę?", to oczywiście żart, ale nie tracąc humoru odparłyśmy, że jedzenie, picie i WC mamy, więc problem byłby jedynie wtedy, gdyby zgasili nam światło. Na szczęście przyszła pani i chłopaki poszli na lekcje, a my siedziałyśmy sobie rozmawiając i śmiejąc się z sytuacji xD Następnie na matmie i na przyrodzie był "Konkurs kolęd i pastorałek". Było 14 uczestników, podzielonych na 2 grupy - klasy 0-2 i 3-5. W I grupie wygrała Marika z klasy 1, siostra Emilki, a w II Natalia z 5 (jedna z moich BFF, ta u której zawisłam na drzewie). Pierwszoklasistka zaśpiewała "Gdy śliczna Panna", a Nati wzruszającą "Kolędę dla nieobecnych". Łzy same podpływały do oczu. No, ale ok, konkurs minął i przyszła historia, a potem angielski. Właśnie powtarzamy gramatykę have to/don't have to i byłam przypisaniu zdania z zadania z podręcznika, a pani szukała w internecie ćwiczeń właśnie do zdań tej struktury. Nasz komputer nie chodzi zbyt szybko. Ja cierpliwie czekam aż pani popatrzy czy mam dobrze, a pani ni stąd ni zowąd wkurzyła się i powiedziała "No idź ty badziewiu!". To było śmieszne i brzmiało tak jakby mówiła do mnie, żebym poszła do ławki. Cała klasa w śmiech (łącznie ze mną). W niedzielę miała być choinka szkolna, ale ja nie chciałam iść. Po pierwsze mam do końca stycznia uważać na kostce, której w sumie nic już nie jest, po drugie nie chciałam, a po trzecie - Paweł niespodziewanie zachorował i z powodu nie spadającej gorączki musiał jechać z mamą do szpitala. Do dziś ich nie ma i możliwe, że jeśli bd dobrze to wrócą w czwartek. W niedzielę rano okazało się, że i ja jestem chora. Początkowo myśleliśmy wszyscy, że mam świnkę, bo miałam podpuchniętą szyję, ból gardła, ból głowy i gorączkę. W poniedziałek dołączył katar. Na szczęście już wiemy, że to nie świnka tylko dość ostra angina i dlatego miałam podpuchniętą szyję. Jedno jest pewne - jestem chora :P Za to dowiedziałam się dziś, pisząc z Anią i Olą na FB, że ze sprawdzianu z matmy dostałam 6, a z kartkówki z angielskiego 5 :D No cóż, muszę kończyć, obym wyzdrowiała do nart (3.02).

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Blog roku 2014!

Hey :) Chciałam wszystkim ogłosić, że zgłosiłam swojego bloga do konkursu na  blog roku 2014 :)) W e-mailu przyszło mi żeby umieścić ten link na blogu w widocznym miejscu, które będzie stale dostępne itd. Oto link:

http://blogroku.pl/2014/kategorie/blog-angeli,agj,blog.html


piątek, 16 stycznia 2015

"Szok", izba przyjęć i moja kostka :P

Zacznę może chronologicznie. W poniedziałek dowiedzieliśmy się, że mamy w piątki SKS i, że na tym pierwszym mamy grać sparing z chłopakami i chłopakami z Rymanowa. W środę pan wybierał dziewczyny, które zagrają. Byłam między nimi również ja, pierwszy raz. Wtedy mieliśmy 2 WF i graliśmy jak zazwyczaj gramy w kosza. Na drugim WF podczas meczu, gdy ja i Emilka skoczyłyśmy do przejęcia piłki, obie zaliczyłyśmy glebę, z tym, że ja, jak wstałam, miałam coś z kostką. Wypadłam z gry, z powodu bólu, a w domu babcia uznała, że jest skręcona. Nie pojechałam do szpitala, bo mama była w pracy, a przyjeżdża zawsze ok. 22:40. Zawinęłyśmy z babcią nogę bandażem, a potem zrobiono mi dziwny okład z kapusty o.O W czwartek miał być w szkole cyrk "Szok". Artyści mieli super numery, np. jeden z nich wziął Konrada (13) z naszej klasy i Dawida z klasy 5. Pierwsze miał Dawid przeskoczyć Konrada, a potem położyć mu ręce na plecach (obaj byli wtedy schyleni). Facet nakrył ich materiałem w biało czarne łaty, zawiesił Konradowi dzwonek na szyję i przypiął ogon. W ten sposób powstała "prawdziwa, tresowana krowa" xD O zapomniałabym, że nałożył im jeszcze łeb krowy, a żeby było śmieszniej, wybrał Marlenę, aby ta "biła" krowę sznurkiem. Drugi gdy pojeździł na dwóch monocyklach, wybrał z widowni Dawida z IIg, Filipa z IIg, Szymka z Ig, Kacpra z Ig i Szymka z IIg i wyjął zza kulis malutki dwukołowiec, na którym mieli oni jeździć. Każdy się wywracał, a najdłużej utrzymali się chyba Dawid i Szymek z Ig. Oprócz tego był jeszcze pokaz żonglerki, magicznych sztuczek, pokazano nam tresowanego psa, węża, a także takie jakby dwie tańczące kukły, za które przebrał się jeden z artystów. Jeśli na stronie szkoły bd zdjęcia to dodam ;) Wieczorem ok. 17:30 pojechałyśmy na izbę przyjęć, gdzie czekałyśmy chwilę, potem lekarz wysłał nas na zrobienie prześwietlenia, a potem odesłał do domu ze zdiagnozowanym 100%-towym skręceniem i zwolnieniem z WF do końca stycznia. Moje narty w Puławach są teraz pod znakiem zapytania :( Dziś nie byłam w szkole, a do dzisiaj było wpłacanie kasy i oddawanie zgód na narty. Czy w poniedziałek pan przyjmie moją zgodę i pieniądze?

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Post o kilku rzeczach

Sprawa 1 - Na narty do Puław jedziemy 3 i 10 lutego. Ja prawdopodobnie pojadę tylko 3, bo jak poprzednim razem sytuacja finansowa - średnia. Tym razem płacimy 60zł/1 wyjazd, bo pan nie wie ile będzie chętnych i ile musimy płacić za transport.
Rzecz 2 - Próbne sprzed przerwy poprawione. Z matmy mamy powpisywane oceny z kilku próbnych - z wydawnictwa Operon mam 15/20 pkt (4), z WSiP-u mam 15/19 (4), a z Nowej Ery 19/20 (5 :D). Z polaka mam 4 z przedświątecznego (18/21 - 1 pkt do 5).
Sprawa 3 - zaczynam znowu mieć chęci do nauki :)) W minionym semestrze pod koniec szkoła mi się nudziła, ale teraz np. na matmie zrobiłam wszystkie zadania z ćwiczeń (+ zadanie "Dla dociekliwych") i jak robiliśmy zadania z podręcznika zrobiłam wszystkie ćwiczenia zadane do domu i tylko jedno z kilku zostało mi do domu :D (to było w piątek), dziś- robiliśmy zadanie z poziomami trudności (przykłady w poziomie A od a) do p), a w pozostałych a) - l) ) i gdy na tablicy był robiony poziom B, robiłam już D. Z poziomu MISTRZ zrobiłam 4/6 przykładów. Na polskim też nie było źle. Religia - taka jak zazwyczaj xD, a technika minęła na poznawaniu sprzętów wideo, audio i audio-wideo. Niedawno był SKS i mam teraz zakwasy. W sumie miałam je jeszcze wczoraj po tańczeniu kilku nowych zumb.

czwartek, 8 stycznia 2015

Urodzinkowy post ;D

Jeeej!!! Wreszcie mój blog kończy roczek :D O czym napisać post? W sumie nie mam o czym xD Chyba, że chcecie znowu czytać o testach próbnych :P Trochę przynudzam, ale nwm o czym zrobić tego posta. No to z próbnymi ja zwykle -  matma - średnie zmartwienie, polski - trochę większe zmartwienie, angielski - strach i zmartwienie. Boję się każdego wyniku jakiegokolwiek próbnego i już mam ich dość. Jutro sprawdzian z matmy i robiłam do niedawna planszę na przyrodę (zadanie) o podziale bezkręgowców. Mieliśmy w niej pokazać oprócz rodzai bezkręgowców przykłady przedstawicieli tych podziałów (np. parzydełkowce - chełbia modra, stułbia płowa). Jutro u nas ksiądz będzie chodził po kolędzie, a nie mamy kółka z angielskiego więc wrócimy wcześniej :3 Mieliśmy wystawiane dziś oceny proponowane na półrocze z historii i angielskiego i z tych dwóch przedmiotów mam 4 :( No cóż, może to nie 5, ale lepsze niż 3 :) Ok, kończę, bo idę spać. Mam dosyć wrażeń jak na jeden dzień :P xD

środa, 7 stycznia 2015

Pierwszy dzień szkoły w 2015 roku

Od czego by tu zacząć... najlepiej od początku xD Więc - z samego rana przechadzka do szkoły na nogach. Mieliśmy na 7.15 , na kółko z matmy, a ja zawsze jak mam na 7 jeżdżę z Maćkiem (mieszka niedaleko, więc mnie biorą po drodze). Okazało się rano, że auto mamy Maćka nie ma naładowanego akumulatora, a jego tata pojechał na szkolenie czy coś takiego. Kółko z matmy nawet spoko minęło, zaczęliśmy nowy dział i temat "Liczby dodatnie i ujemne". W prawdzie mieliśmy już to w zeszłym roku, ale klasa 6, więc wiadomo, że trzeba powtórzyć z 4 i 5, a do tego jeszcze to co nowe w 6 się uczyliśmy. Polskiego nie mieliśmy na tej samej lekcji co zwykle, nwm czemu, ale potem pani odrobiła to na wychowawczej, którą też mamy w środy. Na plastyce ozdabialiśmy gałązki folią aluminiową, do której będziemy jeszcze doczepiać bibułę i sypać brokatem. Jak skończę to wrzucę fotkę. Religia taka jak zawsze. Na wychowawczych, tak jak już pisałam, był polski. Matma była normalnie i kończyliśmy to co zaczęliśmy na kółku. W-f jak w-f, ćwiczenia, gra w kosza (uwielbiam!) , a na drugiej lekcji (w środy mamy 2 w-f) rywalizowałyśmy na rzuty do kosza (taka gra gdzie dwie drużyny rzucają do jednego kosza i która trafi 3 kosze to przechodzi na drugą stronę rzucać, a przegrani gdy obiegną boisko stają z drugiej strony i też rzucają), potem graliśmy chwilę w kosza, a potem partyjka w 2 ognie. Po szkole prosto do Brzozowa, bo Paweł jechał do logopedy. Nie dawno wróciliśmy, a jutro mamy kolejne próbne, więc muszę się pouczyć :P Narka! ;)

niedziela, 4 stycznia 2015

No cóż... kończy się przerwa :'(

Wiem, nie napisałam posta ani w Sylwestra, ani na Nowy Rok. Nie miałam czasu, a do tego mam karę na kompa (pokłóciłam się z Pawłem i nadal mam tą karę tylko mama jest w pracy xD ). Za cztery dni mój blog będzie miał rok. Jutro jadę do ortodonty. Strasznie się nudzę. Lubię czytać książki, ale przeczytałam wszystkie jakie mam. W Sylwestra przeczytałam do końca "Szatana z siódmej klasy", a "Anię z Avonlea" (drugą część przygód "Ani z Zielonego Wzgórza") zaczęłam czytać w Nowy Rok, a skończyłam dziś. Tą część Ani pożyczyłam od Michasi, tak jak poprzednią, teraz chcę pożyczyć "Anię na uniwersytecie", ale nwm kiedy, a muszę jej jeszcze oddać tą część przy okazji. Chyba jednak zabiorę się za naukę przyrody, bo termin wojewódzkiego jest 7 marca.