wtorek, 1 września 2015

"Przygoda" na chrzcinach i adijos Wakacjos ;(

Przygodę miałam jeszcze w sobotę, ale warto wspomnieć, zwłaszcza dlatego, że będzie mnie ona dręczyć przez kolejne dwa.... miesiące Nie owijam w bawełnę i przechodzę do sedna - po chrzcinach mojej kuzynki Lenki z Jasła, pojechaliśmy do restauracji na poczęstunek. Wszyscy wchodzili do środka, a ja wróciłam się jeszcze po telefon do auta. Miałam na sobie koturny, które były bardzo niskie (jakieś 2cm) ale za to meeega wąskie i krzywo mi się stanęło, gdy byłam na parkingu. Doszłam do samochodu i...bam! Film się urwał. Całe szczęście, że jeden z moich wujków wracał też po coś i w porę mnie złapał. Chwilkę później (a przynajmniej mi się zdaje że to była chwilka) otworzyłam na kilka sekund oczy i widziałam, że niesie mnie trzech innych wujków, ale nawet nie rozpoznałam który jest którym. Wtedy znowu straciłam przytomność. Gdy się ocknęłam siedziałam na krześle przed restauracją z okładem na karku, a wokół mnie wszyscy goście, kelnerka i właściciel lokalu Nie mogłam wstać, bo okropnie bolała mnie kostka w lewej nodze. Niektórzy uznali, że nic mi nie będzie, ale moja mama i tak wzięła mnie na izbę przyjęć w Jaśle. Tam lekarz wysłał mnie na prześwietlenie, a następnie powiedział, że jest to skręcenie stawu skokowego (kostki) i przerwanie ścięgna. Założyli mi szynę/ gips i zapisali zastrzyki Mam to nosić do 2 tygodni, ale muszę się zwalniać z W-F przez 2 miesiące dopóki kostka nie wydobrzeje

Dziś obchodzimy za to rocznicę.... corocznej śmierci wakacji. Dziś i tak przez (aż) 10 miesięcy ... A przede mną - gimba No cóż, przynajmniej tyle dobrego, że książki mamy darmowe... i że jeszcze ich nie przysłali   A teraz w imieniu wszystkich, którzy wraz ze mną trwają w żałobie za wakacjami, uroczyście żegnam lato Adijos Wakacjos! 




Nuta Na Dziś:  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz