OMG, normalnie nie mogę uwierzyć, że ten dzień się skończył. Jeszcze nigdy, w całym moim życiu, nie przydarzyło mi się tyle rzeczy na raz! Nie poszłam do szkoły, bo miałam wczoraj ciężki wieczór, nie mogłam zasnąć do 3.00 w nocy i obudziłam się z bólem głowy. Później, gdy się rozbudziłam i wgl, było już ok. Dziś mieliśmy bielić wapnem studnię i drzewa. Mama powoli zaczynała ze studnią, natomiast jabłonie itd. miałam malować ja. Babcia wysłała mnie ok. 14.30 do sklepu po śmietanę, gazetę, krem nivea i 6 lodów. Kupiłam wszystko. Wróciłam do domu. W drodze powrotnej łańcuch w rowerze mi trochę brzdękał. Okazało się, że gazeta została w sklepie i znów musiałam się wracać! -,- Niedaleko celu łańcuch całkiem spadł, ale umiem go założyć, więc nie miałam z tym wielkiego problemu. W sklepie (kupuję w sklepie mojego wujka) ciocia dała mi pozostawioną gazetę. Ja poszłam umyć ręce ze smaru i przy okazji minęłam się z wujkiem, który po usłyszeniu mojej "przygody" kazał mi pokazać czy nie mam za bardzo rozluźnionego łańcucha. Wzięliśmy rower do garażu i tam doszliśmy do wniosku, że mam źle skręcone pedały, koło i zębatkę. Wujek zadzwonił do swojego przyjaciela, pana Grześka, a w między czasie do pomocy przyszedł jeszcze jeden pan. Trwało to chyba do 15.30, zanim wróciłam do domu. Uznaliśmy, że mamy teraz miejscowy "Serwis Rowerowy Stowarzyszenia ,Razem Dla Jasionowa, i spółki" XD Jestem wdzięczna za pomoc, dlatego jeśli możecie, lajknijcie stronę na FB https://www.facebook.com/RazemDlaJasionowa?fref=ts
Przyjechałam do domu z gazetą i od razu dostałam zadanie odniesienia koszyka po jajkach, kupowanych u takiej pani Stefki. Znowu rower w ruch. Po drodze wstąpiłam do Maćka po książki, żeby odpisać lekcje. Tu nagle dzwoni moja mama na ich domowy i mówi, że przyjechała Klocek (Karolina z Sara Foch Blog (2) ). Wracając chciałam jej stojącej na podwórku przybić piątkę i niechcący wyrobiłam w ścianę domu i lekko krwawiły mi palce i .... odwaliłam kawałek betonu :P Tego dnia postanowiłyśmy się "powłóczyć" po wsi i obeszłyśmy pierwsze od mojego domu, koło stadionu, strasznego walącego się dworku, koło sklepu wujka i domu jej babci (gdzie jej tata przyjechał kosić trawę) no i z powrotem do domu, żeby się napić. Po chwili znowu wyszłyśmy i poszłyśmy w drugą stronę, na Rudę (nasza miejscowość jest podzielona na kilka części m. innymi właśnie Ruda). Postałyśmy na moście i zdecydowałyśmy wrócić polną drogą, którą jeszcze nigdy nie szłyśmy. Mój instynkt mnie prowadził XD Po drodze zgubiłam telefon i musiałyśmy wracać go szukać. Znalazłyśmy i do domu wróciłyśmy polem xD Na koniec byłyśmy na... placu zabaw, gdzie w tym czasie była też Ania, Kuku, Iza, Ola, Emilka z 4 kl, Ola (siostra Wiktorii) i kilka dziewczyn z gimbazy, ale one zaraz sobie poszły. Huśtałyśmy się, wisiałyśmy na drabinkach i... po Klocka przyjechał tata :< Ja jeszcze chwilę zostałam i... pierwszy raz zrobiłam fikołka na tych takich kółkach co wiszą na krótkim łańcuchu. W domu byłam około 20.00. Mama spaliła zapiekanki, a drzewa wapnem pomalował Paweł jeszcze wcześniej xd Ok, troszku długi ten post, więc już nic nie dopisuję ;)
Huhuhuhuhuhuhuhuu odwala miiii xD
OdpowiedzUsuń