czwartek, 13 marca 2014
Żółw...
Dzisiaj w szkole był trochę senny dzień, aż do lekcji j.angielskiego. Tosia musiała wyjść z akwarium (mimo, że nie powinna), ponieważ dziewczyny na dyżurze musiały dziś myć akwarium octem i należało poczekać aż ocet wywietrzeje. Na angielskim, tak jak na pozostałych lekcjach, Tosia chodziła po klasie. Raz przeszła obok Maćka i Konrada, raz była przy Ani i Natalce, a potem nie daleko za mną. Pani podeszła do niej podniosła i uszła kawałek od mojej ławki. Była przy ławce drugiego Konrada, a tu nagle zaczyna kapać od Tosi. pani odwróciła ją w drugą stronę i zaczęło się. Żółwica siusiała na podłogę. Śmialiśmy się chyba z 10 minut.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz