środa, 12 listopada 2014

Od skakanki po test próbny

W piątek był strasznie męczący. Rano było spoko, był wf. Zapomniałam zwolnienia (dusi mnie kaszel), ale i tak "nie ćwiczyłam". Oprócz mnie "nie ćwiczyło" 8 osób. Dlaczego pisze " "? Bo wzięłyśmy skakanki, które wisiały na drabinkach i skakałyśmy po stronie gdzie nikt nie ćwiczy, ale tak aby nie rozwalić dekoracji na akademię z okazji Dnia Niepodległości. Podobno pod koniec w-f byłam bardziej czerwona niż ci co grali dodatkowo w kosza. Przychodzimy na górę na muzykę, a tu niespodzianka - testy próbne. Zaczęłam od matmy (były 2) i potem robiłam z polskiego. Te testy pisaliśmy przez 2 lekcje, czyli muzykę i polski, a gdy myśleliśmy, że to już koniec PETARDA!!! (Tak jakby powiedział Arek z MasterChefa)  Trzeci próbny - tym razem angielski. Koszmar jakiś po prostu. Najgorsze słuchanie i uzupełnianie ze słuchanym tekstem. O dziwo dowiedziałam się dziś, że nasza klasa ma 60% z anglika. Z matmy brakło mi 1 punkt do 4. 1 punkt!!! Rozumiecie?!! 1 PUNKT! Z polaka jeszcze nie poprawione. Ciężki dzień, ale mieliśmy 4 dni zasłużonego wypoczynku, ale to opisze w następnym poście i przy okazji wytłumaczę dlaczego nie miałam czasu pisać przez weekend.

To blog mojej kuzynki. To jest extra! Pisze tak super, że normalnie umrzeć ze śmiechu można xD :

http://sarafochblog.blogspot.com/


1 komentarz:

  1. Ohh dziękuje Narnio XD tak długo czekałam na następny świetne :*

    OdpowiedzUsuń