sobota, 1 listopada 2014
Wszystkich Świętych
No tak - dziś Uroczystość Wszystkich Świętych. Obudziłam się nie wiem czemu dopiero około 10.00 i miałam zaledwie pół godziny żeby przygotować się i dotrzeć do kościoła. Kwiaty i znicze mama zaniosła wcześniej. W kościele widziałam Natalię z V, a potem szłyśmy razem na procesji. W domu posiedzieliśmy potem jakąś godzinkę i pojechaliśmy do Glinika Polskiego na grób mojego dziadka. Po drodze wymiotowałam ;P Zaświeciłyśmy znicza i resztę dnia spędziliśmy u babci z kuzynkami, ciociami i wujkami. Dowiedziałam się przy okazji, że około maja będę mieć kuzyna lub kuzynkę. Drogi były prawie puste, więc przejazd poszedł szybko. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do Tarnowca na groby dziadków mamy. W aucie okazało się, że Paweł zgubił telefon i dzwoniłam do cioci Bożeny czy nie został u babci, ale ona była już z wujkiem w drodze do Skalnika. Mama, ponieważ byliśmy jeszcze na parkingu, wyszła zadzwonić na numer Pawła, bo komórka mogła mu wypaść. Nie wypadła, a przynajmniej nie na cmentarzu, tylko w samochodzie. Była w szparze, między siedzeniem a drzwiami. Do domu wróciłam z bólem głowy i nie mogłam uwierzyć, że nie zwracałam w czasie jazdy <<ulga>> . Ok, ja idę oglądać TV - pa :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz