środa, 7 stycznia 2015
Pierwszy dzień szkoły w 2015 roku
Od czego by tu zacząć... najlepiej od początku xD Więc - z samego rana przechadzka do szkoły na nogach. Mieliśmy na 7.15 , na kółko z matmy, a ja zawsze jak mam na 7 jeżdżę z Maćkiem (mieszka niedaleko, więc mnie biorą po drodze). Okazało się rano, że auto mamy Maćka nie ma naładowanego akumulatora, a jego tata pojechał na szkolenie czy coś takiego. Kółko z matmy nawet spoko minęło, zaczęliśmy nowy dział i temat "Liczby dodatnie i ujemne". W prawdzie mieliśmy już to w zeszłym roku, ale klasa 6, więc wiadomo, że trzeba powtórzyć z 4 i 5, a do tego jeszcze to co nowe w 6 się uczyliśmy. Polskiego nie mieliśmy na tej samej lekcji co zwykle, nwm czemu, ale potem pani odrobiła to na wychowawczej, którą też mamy w środy. Na plastyce ozdabialiśmy gałązki folią aluminiową, do której będziemy jeszcze doczepiać bibułę i sypać brokatem. Jak skończę to wrzucę fotkę. Religia taka jak zawsze. Na wychowawczych, tak jak już pisałam, był polski. Matma była normalnie i kończyliśmy to co zaczęliśmy na kółku. W-f jak w-f, ćwiczenia, gra w kosza (uwielbiam!) , a na drugiej lekcji (w środy mamy 2 w-f) rywalizowałyśmy na rzuty do kosza (taka gra gdzie dwie drużyny rzucają do jednego kosza i która trafi 3 kosze to przechodzi na drugą stronę rzucać, a przegrani gdy obiegną boisko stają z drugiej strony i też rzucają), potem graliśmy chwilę w kosza, a potem partyjka w 2 ognie. Po szkole prosto do Brzozowa, bo Paweł jechał do logopedy. Nie dawno wróciliśmy, a jutro mamy kolejne próbne, więc muszę się pouczyć :P Narka! ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Następnym razem.jak będziesz w Brzozovi to.mnie odwiedź :D XD
OdpowiedzUsuń