Niedawno wróciłam z podwórka gdzie ulepiliśmy z Pawłem bałwana i skocznię. Bałwan nie został jednak poskładany w całość, bo kule były takie ogromne, że nie można ich było unieść. Potem przyszliśmy do domu. Włączyłam telewizor i światełka choinkowe. Światełka nie świeciły, jak zauważył Paweł. Podeszłam do przedłużacza i chciałam zobaczyć co się stało.
- Patrz, jeden z przewodów odpadł- rzekł Paweł.
Faktycznie! Drucik był przerwany. Starałam się odłączyć wtyczkę. A tu nagle palce zjechały mi na przerwany kabelek.Matko! Do teraz czuje to okropne uczucie, jakby mi rękę urwało lub coś w tym stylu. :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz