czwartek, 30 października 2014

Po SKS

Hey, pisze dość późno, ale wczoraj i przedwczoraj nie miałam czasu zaglądnąć na bloga. A więc - na SKS idę zazwyczaj z Marleną. Teraz szłam też z Dziutką (Wiktorią z 4 kl) i wstąpiłyśmy do sklepu po kilka rzeczy (m.in. chusteczki i picie). Tym razem nie szłyśmy skrótem koło cmentarza, jak to robiłyśmy zawsze. Gdy byłyśmy niedaleko szkoły Marla popatrzyła na zegarek i było dopiero około ... 14.40. Ta zmiana czasu chyba nam pomieszała w głowach xD Poszłyśmy na plac zabaw. Potem doszły Ania i Karolina i razem już weszłyśmy do budynku szkoły. Po chwili zeszły się Amelka, Emilka, Julka, Anita i Konrad (nr 13 w dzienniku) z  naszej klasy i kilka osób z klas IV i V. Graliśmy w kosza, jak na każdym SKS. Byłam w drużynie Amelki. Po rozegraniu wszystkich meczów trzeba było iść już do domu. Wyszłyśmy z szatni i chyba z 5 minut stałyśmy zastanawiając się, które okno jest od naszej szatni. Z powrotem szłam też z Marleną, ale Dziutka pojechała ze swoim tatą. Po drodze kupiłyśmy petitki na pół, bo miałam jeszcze 1,5 zł. Jadłyśmy przez drogę. Po SKS było oczywiście ciemno na dworze i gdy doszłyśmy do mojego domu Marla poprosiła o kawałek "podprowadzenia". Było już trochę strasznie - wydawało się, że z toi toya coś wyskoczy, a potem, że ktoś wyjdzie z kukurydzy, która rosła niedaleko drogi. Przeszłyśmy tak, że miałyśmy mniej-więcej po równo drogi do naszych domów. Ja w swoim dostałam ochrzan, za to, że wyszłyśmy za wcześnie :P Ok, tego posta już kończę, bo mam do napisania jeszcze 3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz