sobota, 11 stycznia 2014

Na lekcji religii

Lekcja religii-jedna z najluźniejszych. Pamiętam ( to chyba było w październiku ) przyszedł ksiądz ( od 1 do 4 uczy siostra ) i jak zwykle gdy usiadł na krzesło oparł się i tak siedział jak zwykł na każdej lekcji religii (ksiądz opiera się u nas zawsze tak mocno, że krzesło aż skrzypi) . Maciek i jeden z Konradów przed lekcją podkręcili w nim coś. Kiedy ksiądz się oparł oparcie poleciało na podłogę, a ksiądz wisiał w powietrzu trzymając się podłokietników fotela obrotowego.
-Maciek- wołał.- Chodź mi tu pomóż!
Cała klasa miała wielki ubaw widząc jak chłopaki naprawiają oparcie. Ksiądz chyba do teraz nie wie kto mógł to zrobić, a ja kiedy sobie o tym przypomnę śmieje się na cały głos ;D
Lub pamiętam też jak ksiądz nam mówił o Kainie i Ablu  no i Emilka, z którą siedzę w ławce rozmawiała trochę ze mną. W pewnej chwili obiły mi się o uszy słowa "Kain i Kabel" wypowiedziane przez nią. Emi też to zauważyła. Zaczęłyśmy chichotać i do teraz to pamiętamy ;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz